Kościół św Jakuba Głuszyna

O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe

Temat: [pr] Z wizytą u podróżnika
http://www.glos.com/index.php?&art=41-11&enc=iso&dz=gp

Siedząc w Ikarusie czekam na odjazd. Za chwilę autobus linii numer 58
ruszy przez Starołękę do Głuszyny (gdzie urodził się najwybitniejszy
polski podróżnik Paweł Edmund Strzelecki) i Sypniewa najdalej
wysuniętego na południe zakątka Poznania. Ale na razie nic nie mąci
martwej ciszy. Za oknem czerwieni się zachodzące słońce. Pogrążeni w
upalnej drętwocie pasażerowie oddają się błogiemu lenistwu. Jest środa
najgorętszy dzień lata od 11 sierpnia 1992 roku.

   BARTOSZ TRZEBIATOWSKI

Wieczór wcale nie przynosi ulgi. Każdy walczy z falą gorąca jak potrafi.
Wchodzący do kabiny kierowca dzierży litrową butelkę wody mineralnej.
Latem to nieodzowny rekwizyt. Warkot silnika wyrywa z zamyślenia.
Wpatrzony w martwe, czarne okiennice starego młyna na Starołęce myślę o
czasach jego świetności. Autobus na przekór lenistwu, nagle wyrywa się z
bezruchu i opuszcza przystanek szumnie nazywany dworcem.

Na ulicy Starołęckiej mijamy wille i domy jednorodzinne. Pootwierane na
oścież okna świadczą, że każdy chce złapać odrobinę przewiewu. Po prawej
stronie gdzieniegdzie prześwituje Warta. Rzeka wolno toczy wody
malowniczą doliną, a autobus łagodnie wjeżdża na wiadukt autostradowy.
Pusta, ciągnąca się po horyzont jezdnia przywołuje na myśl bezkresne
przestrzenie Ameryki rozcięte asfaltową wstążką.

Mijamy rozwidlenie ulicy Starołęckiej, wjeżdżając na Głuszynę. Wokół
typowy podmiejski krajobraz pokryte folią szklarnie, sady i zielona
ściana lasu zbliżająca się z każdą chwilą. Dobrze widoczna tabliczka z
nazwiskiem Pawła Edmunda Strzeleckiego. Jeden z najznamienitszych
poznaniaków, geolog, geograf i wielki podróżnik który imieniem
Kościuszki nazwał najwyższą górę Australii do dziś nie doczekał się
pomnika w swoim rodzinnym mieście. Oprócz ulicy ma swoją tablicę na
dziedzińcu PTPN, patronuje Szkole Podstawowej numer 53 (przy ulicy
Głuszyna 187) i parkowi. Będzie można się w nim przespacerować
wysiadłszy z autobusu na pętli w Sypniewie.

Za ulicą Ożarowską, tuż przy parterowym budynku kuszą pomidory. 1,50 zł
za kilogram. To niby tylko waga z czerwieniącymi się obok warzywami, ale
wystarczy na chwilę podejść, żeby jak spod ziemi wyrósł rubaszny
sprzedawca w podkoszulku.

To, ile ma być tych pomidorków? pyta głosem nie znającym odmowy.

Mknąc wśród leśnych ostępów zanurzamy się w zapachu igliwia. Na
niebieskim płocie okalającym drzewa odcinają się dwie żółte litery WP.
To znak, że właśnie przejeżdżamy obok terenu Wojska Polskiego. Las
stanowi naturalną osłonę lotniska w Krzesinach. Po prawej stronie,
zamiast płotu rozciąga się urokliwa dolina rzeki Głuszyna.

Za moment ulica rozwidla się, obejmując okazały kościół pod wezwaniem
św. Jakuba Apostoła. W powietrzu czuć nieznośny zapach obornika. Chociaż
Głuszynę włączono w administracyjne granice Poznania 61 lat temu, do
dziś zachowała swój podmiejski charakter. Mieszkańcy mogą być dumni ze
swojej małej ojczyzny. Nie tylko dlatego, że ich krajanem jest P. E.
Strzelecki. Już Jan Długosz wymienił nazwę wsi Głuszyna w w swojej
kronice przy okazji najazdu Krzyżaków na Wielkopolskę w 1331 roku.

O tym, że Głuszyna miała kiedyś znacznie większe aspiracje świadczy
świątynia, którą właśnie minęliśmy. Jak piszą Piotr Maluśkiewicz i
Włodzimierz Łęcki w książce ,,Poznań od A do Z'' ,,Ten gotycki kościół z
XIII wieku jest jedną z pierwszych ceglanych budowli w Wielkopolsce. Od
1296 roku dzierżył tytuł kolegiaty. Na przykościelnym cmentarzu znajduje
się grobowiec rodziny Sypniewskich''.

Ale dość historii. Mijamy ulicę Daszewicką prowadzącą do wsi Daszewice w
gminie Mosina. Część poznaniaków mieszkających przy tej ulicy z powodu
zaniedbania urzędników, zamiast na prezydenta Poznania, głosowała na
burmistrza Mosiny. Za chwilę przenosimy się w czasie do lat 70., do
królestwa wielkiej płyty. Nagle w podmiejskim otoczeniu, pól i lasów
wyrastają betonowe bloki. Wyglądają obco, nie pasują do sielskiego
krajobrazu. Mijamy jeszcze zardzewiały napis głoszący ,,Ogród działkowy
im. 25-lecia Polski Ludowej'' i na wyświetlaczu w autobusie pojawia się
przystanek numer 14 ,,Sypniewo''. Koniec trasy.

Pętla obudowana murkiem wysadzanym kamieniami. Obok sklep spożywczy, w
którym koncentruje się życie. Tu trafiają najświeższe nowiny z Sypniewa.
Klienci chętnie dzielą się zasłyszanymi historiami. Kierowca ma 4 minuty
odpoczynku. Za mało na herbatę, akurat na papierosa. Do autobusu wsiada
mama z dwoma uroczymi córkami. Jedna trzyma w ręce bukiet polnych
kwiatów. Ostrożnie, żeby nie spadł żaden płatek.

Ale jutro też przyjedziemy do babci? pyta mamę z nadzieją w głosie.

Przyjedziemy, przyjedziemy odpowiada zmęczona upalnym dniem mama.
Kierowca wypalił papierosa. Czas wracać.


Źródło: topranking.pl/1726/pr,z,wizyta,u,podroznika.php




 

Powered by WordPress dla [O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe]. Design by Free WordPress Themes.