gry na komórkę za darmo ryba która żyje

O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe

Temat: Dlaczego się starzejemy?
Bardzo ciekawy artykul .
W sumie to nie zalezy mi na tym , aby zyc jak najdluzej ale raczej , zeby zyc
zdrowo , oraz miec sprawne cialo i umysl , bo jak cos nawali to lepiej sie
zapakowac do skrzynki.
Mysle , ze wspolczesny europejczyk zyjac srednio 65(?) lat powinien byc
zadowolony ze swojego zycia i cieszyc sie kazdym wiekiem jaki aktualnie
posiada (bo przeciez kazdy wiek ma swoje przywileje)

Niestety tak sie nie zdarza bo:
kazde dziecko chce byc starsze i wieksze (mowie to na swoim przykladzie bo
kiedys rok roznicy , odgrywal role nieposlednia nawet w piaskownicy a co
dopiero przy trzepaku i w szkole)

Z kolei mlodziez nie chce sluchac sie pokolenia wlasnych rodzicow , ktorzy
nie zycza zle zwlaszcza wlasnym dzieciom a poza tym maja doswiadczenie
i umieja np na pierwszy rzut oka "oszacowac" przyszlego kandydata na meza .
Oczywiscie corka sie nie slucha starych , pierwsza milosc czesto bywa slepa
ale rozum przychodzi potem , kiedy jest dziecko ,brak pieniedzy i
nieodpowiedzialny maz .Skutki : obdukcje , rozwody , alimenty i bida
Inny scenariusz : narkomania i alkoholizm. We wszystkich przypadkach zycie
jest zatrute .

Starsi ludzie z kolei zazdroszcza mlodym mlodosci i mysla , ze z ich wlasnym
doswiadczeniem postapiliby zupelnie inaczej.

Teraz powiem , dlaczego nie chcialabym umrzec
Proste przyklady np. ksiazki nie doczytalam do konca lub nie skonczylam
ogladac serialu , lub boje sie co sie stanie z moimi najbizszymi .
Chcialabym wiedziec rowniez co nastapi dalej ( zdobycie kosmosu , poznanie
innych cywilizacji czy tez odkrycie tajemnic naszych pra-przodkow)

Musze tez powiedziec , ze zazdroszcze ludziom , ktorzy zyli na przelomie
ostatniego stulecia - od radia przez TV do komutera , od latawca po samoloty
i rakiety kosmiczne ,samochody, telefony , komorki , pralki , lodowki , gry
komputerowe oraz zmieniajaca sie z kazdym pokoleniem muzyke i mode.
Mysle , ze to pokolenie przezylo wszystko co najmozliwsze i nie musi sie
martwic , ze odchodzi ale najwyzej zadawac sobie pytanie "co bedzie dalej"
"Co sie stanie z moimi dziecmi (wnukami) co sie stanie z moim kotem albo nawet
rybka w akwarium"

Okazuje sie , ze zycie jest bardzo krotkie i po wyjsciu z tego "ohydnego "
dziecinstwa zaczyna leciec jak z gorki .
Przyznam sie , ze co roku mam urodziny i co roku jestem smutniejsza z tego
powodu.

Wraz ze starzeniem sie czas nabiera szybkosci i ani sie obejrzysz mija Nowy Rok
ledwie zdarzysz zdjac dekoracje z choinki juz trzeba robic piasanki , mija
lato, opadaja liscie i znowu jest zima i nastepny Nowy Rok ...

nie da sie tego zmienic ale mozna opoznic cieszac sie kazdym dobrze przezytym
dniem.
Ja osobiscie ciesze sie bardzo ze swojego zycia , ciesze sie , ze jestem takim
zwyklym , szarym czlowiekiem.
Nie posiadam basenu ale zawsze moge na basen pojsc .
Moge sobie spacerowac po ulicy i paparazzi mnie nie dorwa i nie osmiesza.
Ba - nawet moge robic fikolki na jezdni najwyzej zaplace mandat

Ostatnio ogladalam w TV straszny reportaz o zyciu osobistym poparzonych ludzi
Oni maja po 40-50 operacji ale i tak wygladaja strasznie wsrod spoleczenstwa.
Ja bym nie mogla i nie chciala tak zyc - lepiej umrzec .

Jeszcze dorzuce swoj osobisty wniosek do w/w tematu , ktory nasuwa mi sie
(taka moja zlota mysl)

NIE MA LUDZI STARYCH I MLODYCH - WSZYSCY SA JEDNAKOWI
Z TYM , ZE JEDNI URODZILI SIE WCZESNIEJ A DRUDZY POZNIEJ

I Zawsze mlodzi beda kiedys starzy - taka jest natura i nie ma co jej
zmieniac.










Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13,5698204,5698204,Dlaczego_sie_starzejemy_.html



Temat: Czego nasze dzieci nie uświadczą?
> ZAPACH WODY – czy któraś pamięta jeszcze świeży powiew bryzy? Teraz jezio
> ra,
> zalewy, a nawet morze cuchną stęchlizną, zgnilizną i psującymi się rybami.
> Może nie wszędzie, ale ostatnich kilka wizyt nad akwenami wodnymi utwierdza
> mnie w tym przekonaniu. Np. Zalew Sulejowski – smród, słodkawy odór gniją
> cych ryb.

no co ty ) spedzam nad woda kazde wakacje czasami mi cos suchnie, ale na ogol
pachnie jednak )

> SŁUCHOWISKO RADIOWE – Kiedy jako dziecko jeździłam z Babcią na letnisko
> słuchało się bajek z radia. Teraz w radio leci modna muzyka, a audycje są
> głównie o polityce.
program 1 polskiego radia nadal jak najbardziej zawsze sobie mozna wziac MP3 z
Bajkami grajkami )))
Teraz znaleźć jeszcze pokoje bez łazienek, albo domy
> letniskowe, jakie czasami gospodarze mieli w głębi sadu, bez prądu, natrysków,
> mikrofalówek, satelity.... ? Teraz ważna jest wygoda: po pierwsze przy samej
> ulicy i koniecznie z parkingiem, po drugie łazienka, telewizor, po trzecie
> blisko do knajpy, sklepu, najlepiej w małym miasteczku, no i oczywiście
> żadnych zwierząt w obejściu, bo to nieprofesjonalne. A kiedyś na letnisku
> chodziło się z gospodarzami na wykopki (zbiór ziemniaków), hasało się po
> świeżo skoszonym sianie i nosiło krowom jabłka
jezdze do schronisk, gdzie prad wlaczany jest na pare godzin a ciepla woda po
19, gdzie w zwiazku z tym zrodlem muzyki jest gitara, do domkow jezdzic nie
lubie ale jezdze na jacht gdzie nadal saperka jest w czestym uzyciu, a prysznic
mozna sobie zrobic z miski i worka na drzewie. Moje dzieci pare razy zaliczyly
wyjscie na udoj o 4 rano- ale fakt ze nie mam babci na wsi i wiekszosc prac
rolnych je omija- zreszta ja tez juz nic nie zaliczylam )))

> KARTY DO GRY – pospolita rozrywka wakacyjna. W dobie świeczek na letniska
> ch
> wieczorami i w pochmurne dni grało się w karty ( w tysiąca, oczko, kuku,
> wojnę....). Teraz prócz bridżowych czy remikowych zapaleńców mało kto grywa w
> karty. Szczerze mówiąc w przeszłość odchodzi w ogóle granie w cokolwiek.
a co robic na jachcie albo w schronisku? Gramy w wojne, makao, H.. itd

> LISTY I KARTKI POCZTOWE – teraz wysyła się maile i SMSy, nawet na Święta
> albo
> imieniny, także jako pozdrowienia z wakacji widokówki odchodzą do lamusa.
nadal wysylamy, w tym roku od wlasnych dzieci dostalam 10 )

> KSIĄŻKI :o – wiem, że to już istne czarnowidztwo, ale truizmem jest już m
> ówić,
> ze ludzie mało czytają. Księgarnie zawalone są idiotycznymi poradnikami i
> powieściami dla kucharek. Kiedy mam ochotę poczytać książkę dla rozrywki, z
> reguły idę do antykwariatu. Wiedzy teraz szuka się w Wikipedii, a nie w
> leksykonach. Łatwiej kliknąć na google, niż otworzyć biblioteczkę.
wiedzy faktycznie szukam w wikipedii, a slowniki mam w wersjach elektronicznych
bo latwiej sie szuka
Ale wychowalam sobie 3 neiprzytomnych czytaczy, sama jestem nieprzytomnym
czytaczem.

poza tym- ja generalnie lubie postep. nie chcialabym zyc bez komorki i
komputera, nie chcialabym szarpac sie z kaseta 9chociaz swoje kasety mam i jak
najbardziej slucham) a pen drive jest lepszy od dyskietki i juz )))


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,567,69248075,69248075,Czego_nasze_dzieci_nie_uswiadcza_.html


Temat: Zrozumieć Belkę i Bauca...
Hej!

"Winniczek" <winnic@poczta.onet.plnapisał w wiadomości


| wszystkiego najlepszego z okazji 8 marca ;)
| Prognoza chybiona mamy dopiero 5... ;-)
IHMO 10 ................ ;-)
Już nic z tego wszystkiego nie rozumiem......


Kolejna rozbieżność - u mnie 14... :-)


| Nie. Ale już dawno usiłowałem sobie przypomnieć... To przypomni
| mi sie samo... ;-)
Myśl, myśl....


I nic nie wymyślę - to jakieś takie wypsione cudo było - typu SPSS,
MathCAD, czy coś w tym guście - zupełnie nierealne pieniądze dla osoby
prywatnej, czy małej firmy... ;-)

<sieci neuronowe


| Ja albo nie wiedziałem jak to ugryźć, albo się zawiodłem...
Myslę, że to przyszłość i koniec naszej cywilizacji.... Chyba nie muszę
pisać dlaczego ;)


Trudno wyczuć - zależy od tego, jaką ścieżkę rozwoju wybierzemy...


| Hmmm - do tej pory nie miałem do czynienia z tak dużymi arkuszami...
| Kilkaset - kilku tysięcy komórek to max. I nie zauważałem tam strasznych
| błędów...
Zacząłem przyglądać się ostatnio arkuszowi CALC ze StarOffice'a. Wygląda na
stabilniejszy. Mam taką sztuczkę która wywraca EXCELA, CALC to przeżył. Ale
nestety nie ma wielu funkcji, a raczej narzędzi, które ma EXCEL. Hmmmm...


StarOffice ma IMO jedną zaletę - jest za free - ale ani stabilny, ani
przewidywalny, to on nie jest...


| Co nie zmienia faktu, iż życie pewnie i tak spłata nam psikusa i ludzie
| zajmą się śpiewem i poezją... ;-)
Podpisuję się obydwoma rękoma. Martwi mnie z kolei fakt, że zgadzamy się w
tylu sprawach, bo podobnie jak brak tej zgody tak zgoda całkowita zrywa
komunikację ;))


To zobaczymy - pozwoliłem sobie zacząć nowy wątek - o bezrobociu... :-)


| Raczej właśnie nic... Najgorsze jest to, że nikt nie ręczy za
| rozmrożenie...
Pytanie co się dzieje ze świadomością w czasie takiego zamrożenia.... żeby
się nie okazało że trafiło się do lodowego piekła. ;((.


Mhmmm - to mogło by nie być przyjemne - obudzić się, jako szaleniec...


| To ja proponuję kilka "pensji" - ale to może zależy po prostu
| od poziomu naszych dochodów... ;0)
Policzyłem, że przy realnej stopie 3% rocznie... za dwieście lat mógłbym żyć
jako rentier za 2500$ miesięcznie, może nie jest to majątek ale wyżyć się da
;) A zresztą mogę dwie pensje odłożyć i 5000$ szaleć ;)) mo i jeszcze pra
wnuczki do 10 potęgi jeszcze kupę kasy odziedziczą, chyba że nie będzie mi
się podobało i znowu się zamrożę. Ale się wkurzą.


Pewnie okazałoby się, że masz ze swoich pieniędzy tylko tyle, co Indianie
ze sprzedaży Manhattanu... ;-)


| Hmmm - pisząc "organizacja" miałem na myśli przedsiębiorstwo, a nie
| bractwo wzajemnej adoracji i życia z cudzej pracy...
Nie ma różnicy. Ale wydaje mi się teraz, że chyba o czymś innym pisałeś....
mówiąc o weryfikacji słuszności decyzji. IMO takim miejscem obstawiania
zakładów z rynkiem jest giełda i to jest miejsce gdzie możesz się sprawdzić
i zmierzyć bożkiem mamony. Tylko Ty i Oni ;)


Łeeee - to nie tak - niestety - giełda to tylko gra. Z realną wyceną efektów
nie zawsze ma wiele wspólnego... Dlatego uważam, że przedsiębiorstwo prywatne
jest takim weryfikatorem decyzji...


| sensowność taką można odnaleźć w działalności organizacji non profit.
| Czekaj, czekaj - nie rozumiem... To firma prywatna?
Tak.A dokładniej sprywatyzowana. Skok na kasę garstki "szybko myślących" z
przełomu epok. Ale co innego przejąć a co innego utrzynać.


Mhm - znam takie przykłady - ale, ale - zawsze fascynowało mnie to,
jak udało się wywrócić Pewex... ;-)

<zap


była do kitu to do pa pa. Ale z drugiej strony jestem z tego pokolenia,
które miało szczęście zdobywać punktu w CV w dobrym czasie. Teraz "Młode
wilki" choć merytorycznie lepsze nie mają tak łatwo.


O - i to jest właśnie problem. Dodatkowo dochodzi do tego brak selekcji
pozytywnej - głównym kryterium do ciekawszej roboty są układy i układziki,
zaś kwestie merytoryczne mogą być nawet przeszkodą... ;-)


| Nie przeczę. Ale z kręcenia się w kółko nie wyniknie dla mnie ciekawa
| praca. A tu o taką ciężko. Ale nic - nie mówię, że to niemożliwe...
| Ale - dość tych minorowych nastrojów - będzie dobrze. Jak nie tu,
| to tam... ;-)
Trzymaj się, chyba zaczęła się wiosna czas na ryby! ;))


A "bliźnięta", albo "strzelce" nie mogą być? ;-)
Tak dla jasności - ja marudzę o ciekawej pracy, a nie o pracy jako takiej. :-)


Źródło: topranking.pl/1820/zrozumiec,belke,i,bauca.php


Temat: dzieci po rozwodzie
Jeszcze nie rozwiedziona, od 2 lat z kawalkiem mieszkamy osobno. Syn mial wtedy
10 lat, kiedy po 13 latach malzenstwa postanowilam odejsc od meza.
Mieszkalismy u mojego ojca, nie bylo klotni, byla obojetnosc, brak
zainteresowania soba, brak wspolnych tematow, planow. Laczyl nas tylko syn, co
robi, co jadl, jak w szkole, gdzie spedzi wakacje itp. Wspolne wyjazdy tylko
dla syna. Postanowilam odejsc z domu z roznych przyczyn (on sie nie zamierzal i
nie zamierza wyprowadzic) - syn zostal. Powiem wam dlaczego - nie zostawilam
syna, choc to tak wyglada. To jego (syna) wybor, byl przygotowywany do sytuacji
kiedy bedzie mial dwa domy. Moglam go zabrac ze soba, wyrwac z jego srodowiska,
szkoly, kolegow, z jego pokoju, znanego podworka, od dziadka, kota i psa,
moglam zabrac od ojca. Wiem, ze to byloby dla niego duzym przezyciem - nie
chcialam mu tego robic, bo juz samo to, ze rodzice przestali mieszkac razem
bylo dla niego duzym NIEDOBRYM. Przyjezdzalam do domu codziennie, potem co
drugi dzien, na weekendy syn przyjezdzal do mnie lub w dni powszednie, kiedy
szkola zaczynala sie pozniej niz o 8.00 (odwozilam go wtedy do szkoly).
Samowolnie utrzymanie syna wzielam na siebie - calkowite utrzymanie: zycie,
ubranie, potrzeby szkolne, wycieczki, zabawki, rozrywki, czynsz i oplaty za
telefony do mnie (tego wymagal tatus). Dzwonilismy do siebie kilka razy
dziennie, kupilam dziecku tel.kom zeby bylo nam latwiej no i zeby tatus nie
placil bo ciagle 'plakal' ze on nie ma pieniedzy.(donadam, ze jesli wyjezdza z
synem - to robi tak sprytnie, zebym nie miala z synem kontaktu, albo wylacza
komorke syna, albo zostawia ja w samochodzie)...
Zaczelo sie na swieta, zabieral syna do swojej rodziny, opoznial ich przyjazd,
zebysmy z synem mogli byc krocej. Syn lubi jezdzic do rodziny meza, wiec nie
zabraniam, ale maz to wykorzystuje. Do pewnego czasu sytuacja byla 'normalna',
ale zaczelo sie i trwa do dzisiaj nastawianie syna do mnie negatywnie typu: nie
pojedziesz na wakacje, bo mama nie da pieniedzy, albo mowienie przy synu ze go
opuscilam i porzucilam, ze sie nim nie interesuje, w rozmowach telefonicznych
kiedy syn mogl slyszec tylko ojca maz mowil do mnie: ty jestes chora
psychicznie, jestes chyba pijana, klamiesz, nie chcesz dobra dla dziecka...itp,
itd.. Dzisiaj jest jeszcze gorzej - rozpowiada po znajomych rozne rzeczy, w
szkole u syna sprawia wrazenie ubogiego! syn dostal talon do kosciola na
paczke, a dobrze nam sie powodzi! Karci syna za nierozumienie lekcji, czesto
szarpie o co sa miedzy nami klotnie, syn kocha ojca ale chce byc ze mna.
wynajmuje mieszkanie zbyt dlaeko od szkoly ale juz KUPUJE mieszkanie i niedlugo
zamieszkamy z moim synem razem. Syn bardzo dojrzal przez ten czas, nie udalo
sie ojcu nastawic go do mnie zle. Rozmawiam duzo z synem, zreszta widzi, ze
tatus zaczal mnie wyzywac od...roznych, rwie sie juz nawet z rekami do bicia,
straszy , ze nie odda mi syna... Mamy swoj swiat z synem i byc moze maja go
wspolnie z ojcem.. mam kartke syna, ktora napisal do ojca: tato kiedy bedziemy
zyc normalnie, w porzadku... (dodam, ze jest tam ciagle balagan, ze mimo iz
daje pieniadze na zycie syna lodowka czesto swieci pustkami, maz karze mi
zwracac sobie za fryzjera syna 19 zl, za jego gazete, czy basen...a przeciez to
tez jego dziecko! tez ma pensje - potrafi wydac na pub, przyjaciol i -ki, na
siebie, potrafi wysprzatac dom, jak ma ktos przyjsc... dziecko to wszystko
widzi, probowal syn wykorzystywac mnie troche finansowo i wcale sie nie dziwie,
bo od ojca ciagle slyszy, ze ten nie ma pieniedzy... wiem, ale czy kupno gitary
jest przekupstwem? nie, bo syn chce grac i gra... jest zdolny muzycznie, jezdzi
na gokartach... owszem jest dyslektykiem i pokutuje za nim miano gorszego
ucznia - pani pedagog w szkole bez wiedzy rodzicow rozmawiala z synem o tym, ze
mimo iz rodzice sa osobno (wieddziala od meza) to, ze go bardzo kochamy itp..
uwazam, ze powinna nas o takiej rozmowie uprzedzic - wiem, ze syn wie, ze go
kochamy...i zle reaguje na ingerencje obcych w nasze rodzinne sprawy - bo
wstydzi sie tej sytuacji... jest madrym dzieckiem...jestem z niego dumna,
zaluje tylko, ze ojciec uzywa go juz jawnie do utarczek ze mna, ze go nie
oszczedza psychicznie...
wiem, ze jestem przyczyna...ze chcac opuscic meza, zatrzeslam spokojnym zyciem
mojego syna.. byc moze odplaci mi kiedys za to...ale kocham go i wiem, ze syn
kocha mnie...
duzo by o tym mowic i pisac, dodam tylko, ze panie psycholog i pedagog dzialaja
wg schematow, narzuconych zasad postepowania, podchodza do "przypadku" a nie do
sytuacji dziecka...
Wiem jedno, maz msci sie na mnie za odejscie uzywajac syna jako karty
przetargowej, w tym roku syn powiedzial mi, ze wigilie chce spedzic ze mna nie
z ojcem... to o czyms swiadczy...

juz niedlugo zamieszkam z synem na stale! oboje sie bardzo cieszymy!
mam nadzieje, ze wybaczy mi kiedys moja decyzje sprzed 2 lat...
wazne, ze mamy bardzo dobry kontakt ze soba, ze rozmawiamy, ze szanujemy sie..
ze syn mi nie pyskuje (mezowi czasami tak)...
nie stracilam go, mimo wysilkow meza...
ps' jestem teraz z drugim mezczyzna, ktorego moj syn czasami nasladuje, uzywa
tej samej wody toalet, graja razem na instrumentach, lowia ryby, imponuje mu
wiedza,obyciem, widze ze jest dla niego wzorem.. nie idealizuje ojca.. widzi
szacunek miedzy nami...

pozdrawiam wszystkie matki i ojcow...
nie grajcie dziecmi, sa za male zeby zrozumiec...jestescie oboje jego swiatem..

Fly (34 lata)

ps' co tydzien czytam Wysokie Obcasy, czasami zagladam na forum....



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,46,3753500,3753500,dzieci_po_rozwodzie.html




 

Powered by WordPress dla [O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe]. Design by Free WordPress Themes.