gry konne dla chłopców

O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe

Temat: Obozy - Bukowina tatrzańska

to tak mało chłopaków interesuje sie tym sportem??
no to napisz jak tam jest, jak tam wyglada jeden dzien z obozu :dirol:

No wieć tak są tam podzielone gruoy. I o np 14 jeździsz ty czyli powiedzmy III grupa tak... No t wstajemy... jemy śniadanie.. Sprzątamy potem są jakieś zabawy np . Robienie z gipsu.. Potem wycieszka. Następnia jazda konna . obiad . Wycieskzowy spacerek. :sad: Potem wracamy na kolację.. Mozemy chwilę jeśli nam pozwolą pobyc w stajni(oczywisc ie tonie jest szczegółowo bo w ciągu dnai tea jestesmy w stajni i musimy przecieeż przygotować konie do jazdy i po jeździ wiadomo umyść itp.) Potem jets do 10 gra w mafie lub w cos innego... Nasxteopnie cisza nocna... WSzYSTKICH NOGI BOLĄ po czyczerpujacym dniu. A w ostatnie dni obozu sa rajdy każda grupa ma 6-8 godzinny rajd(jeżeli mogę to tak nazwać,bo to raczej wycieszka konna)

Źródło: forum.serwiskonie.com/index.php?showtopic=445



Temat: Chłopcy - Mężczyźni w drużynie ZHR
" />nie jestem specjalistką od męskich gier, ale wiem, że:

- chlopcy lubią wycisk, bo wtedy czują się męscy i mają dużą satysfakcję ...może jakieś przejście po linie nad rzeczką? budowa łuku i konkurs strzelecki?

- niedługo 11 listopada - widziałam na Waszym portalu, że macie drużynę konną - może zorganizujecie wjazd Marszałka na Kasztance? a chlopcy (za czyszczenie koni) bądą mogli jako kawalerzyści, rzecz jasna, trochę pojeździć?

- wielu chłopców to "samochodzairze" - elementem jakiejś gry może być zmiana koła na czas

- ponadczasowe są podchody w lesie (np, podzielenie na 2 grupy i jedna wchodzi las wcześniej i zostawia ukryte znaki - 2 musi ich szukać) - to też w sumie można zrobić w mieście

to parę gorących pomysłów ode mnie
Źródło: forum.zhr.pl/viewtopic.php?t=59


Temat: Rozmowa między uczestnikami powstania. Trochę partyzantki :)
Coś zaszeleściło wśród drzew. Chwilę potem na polanę wyszedł mężczyzna. Wysoki, z krótkimi, ciemnymi włosami. Na jego twarzy malował się spokój. Właśnie sprawdził posterunki straży. Wszystko było w porządku. Żaden żąnierz nie zasnął. Ludzie byli podekscytowani czekjącą ich jutro bitwą. Oficer skierował się do namiotu, gdzie miałą odbyć się narada. Mijał po drodze chłopców grzejących się przy ogniskach i opowiadających różne historie. Mijał mężczyzn wspominających swe żony i dzieci. Mijał starców zamyślonych nad przeszłością. I zastanawiał się nad tym, co oni wszyscy tu robią.
Namiot oficerski znajdował się nieco na uboczu obozu.
-"Namiot" - przecież to tylko sterta szmat! - powiedział do siebie. - Lecz jak to dumnie brzmi - "Namiot".
Przywitał się ze strażnikami strzegącymi wejścia, po czym odsunął kawałek tkaniny i wszedł do środka.
Wnętrze było dość skromnie wyposażone. Na środku stała skrzynia udająca stół, zasłana mapami i różnego rodzaju papierami, nad którymi majestatycznie pochylał się Romuald Traugutt. Po prawej stronie na żołnierskiej pryczy siedział Antoni Dębski. Niebieskooki, z kędzierzawymi blond włosami przypominał greckiego Apolla. Nieco z tyłu, poza kręgiem światła rzucanego przez lampę naftową, stał najstarszy oficer - Tadeusz Kamiński. Zapatrzony w mrok spokojnie ćmił fajkę.
-Czekaliśmy na ciebie, Sebastianie - Traugutt odłożył to, co akurat trzymał w rękach i uścisnął dłoń nowoprzybyłemu. - Wszystko w porządku?
-Taak. - oficer Korzeniowski lekko przeciągnął swą odpowiedź.
-Lecz ludzie są bardzo zdenerwowani, niecierpliwi. Wiedzą, co ich czeka.
-I dobrze! Niech się przygotują... Nie zapomnijcie tylko niektórych wytrzeźwić. - zahuczał oficer Kamiński, po czym wrócił do swojej fajki.
-Antosiu, przedstaw nam proszę naszą sytuację. - generał Traugutt zwrócił się do młodzieńca.
Młody oficer wstał i podszedł do map. Chwilę przeglądał zawartość stolika. W końcu wyciągnął odpowiedni szkoc i gestem zaprosił wszystkich, aby podeszli bliżej.
-Nasza mała polanka jest tutaj. - zaczął, po czym wskazał odpowiedznie miejsce na mapie. - Nasi nieprzyjaciele ulokowali swe wojska tuż za lasem. Jest ich o wiele więcej niż nas. Około pięciuset żąnierzy i setka jazdy. Nasze siły po ostatniej bitwie są na wyczerpaniu. Stu żąnierzy piechoty i dwudzietu pięciu konnych. - urwał - Proponuję zaatakować przed świtem. - powiedział ledwie dosłyszalnym szeptem.
-Głupi młokosie! - zagrzmiał Kamiński. - Ty lepiej siedź cicho, jak się nie znasz i daj myśleć dorosłym!
Dębski skulił się w sobie i jakby zmalał pod wpływem reprymendy Tadeusza. W jego błękitnych oczach zalśniły łzy.
-Spokojnie. Pozwól mu mieć swpoje zdanie. - Traugutt zwrócił się do starszego mężczyzny. - Chłopiec się jeszcze uczy.
-A ty, Sebastianie? Co o tym sądzisz? - mówiąc to odwrócił twarz w kierunku oficera Korzeniowskiego. Gra świateł sprawiła, że zmarszczka przecinająca czoło generała nadała mu demoniczny wygląd.
-Uważam, że powinniśmy się schronić w lesie. - odparł spokojnie zapytany. - Mamy sporą przewagę. Jest nas mniej, poza tym znamy tę puszczę bardzo dobrze. A i konnica na nic nie zda się naszym wrogom wśród drzew.
Oficer Kamiński chwilę przyglądał się Sebastianowi, po czy klepnął go z całej siły w plecy, mówiąc:
-Mądry chłopak! Wyrośniesz na ludzi!
-Dobrze, Sebastianie, tak zrobimy. - generał Traugutt potarł ręką zmęczoną twarz - Idźcie teraz do swoich oddziałów e przygotujcie swych ludzi.
Korzeniowski wyszedł z namiotu zaraz za oficerem Kamińskim. Piękny Antoś został w tyle, chcąc porozmawiać z Trauguttem.
Ruszył w stronę ogniska, gdzie wcześniej widział swoich ludzi. Przy ogniu grzali się żołnierze: honorowy Grześ i, jak zwykle pijany - Maciek. Chwilę póżniej podszedł do nich młody kapral. Okropny lizus (Sebastian go nie znosił) nazywany przez wszystkich, nie wiedzieć czemu - Kolczykiem.
-Oficerze Korzeniowski! Jak miło pana widzieć! - Kolczyk przyskoczył do Sebastiana z fałszywym uśmiechem.
-Siadaj, Kolczyk, i słuchaj! - nakazał "zaatakowany". Po chwili podjął:
-Pewnie już wiecie, że czeka nas jutro bitwa? - zamilkł, wokół ogniska zebrał się już spory tłumek żąnierzy. Każdy chciał posłuchać. Dowiedzieć się, co go jutro czeka.
-Niech wszyscy odpoczną, ile się da. Wyruszamy o świcie. Macie być spakowani i gotowi. Nie wolno wam tu nic zostawić. Czego nie weźmiecie - spalcie lub zakopcie. Żadnych śladów. - wokół rozległy się szepty.
-A teraz do roboty! - już miał odejść, kiedy przypomniał sobie słowa Kamińskiego. - Grzegorzu - powiedział - zrób coś, żeby Maciek był w stanie walczyć, dobrze?
Wracając do swojego "namiotu" Kamiński zastanawiał się nad losem, jaki ich wszystkich jutro czeka...

Co o tym sądzicie?

Źródło: forum.gameexe.pl/index.php?showtopic=1032


Temat: Ja też kończe.

Ja mialem obiecywany FUN i pelny grid, nic sie nie spelnilo nawet w 1%. Gridu nie ma i Funu rowniez, bo na kazdym winklu spin. Realizm FTW.

nie wiem mathew kto Ci obiecuje takie rzeczy i z kim na te tematy dyskutujesz...
sezon zimowy - jest tylko dla Was forma przygotowania do sezonu pelnego, głownie nauka moda dla chlopaków z RFdrive. Starzy gracze z CSS w wiekszosci mają wolne od kiery, w zimowym sezonie mieliśmy być głównie dodatkiem i tak jest, zawsze jest na 2 połowa na gridzie , dla uzupełnienia. Zreszta, po co Ci pełny grid??? przecież cyt"przejechalem 5 okrazen w ciagu 4 wyscigow....."

co do fizyki, fakt, jak Cold mówi - przez połowe sezonu 2009 była rzeżnia i taki realozm że hoho, ale mało osób w Polsce mogło by jeżdzić na takim poziomie. Ciagła i nieustanna walka z bolidem, głownie z mocą auta. Każdy tak uważał że wyścig za wyścigiem toczył się bez stłuczek miedzy nami. Jeśli ktoś zakończył wyścig- rozbił sie z własnej winy lub zabił silnik. Dlaczego CTDP po modzie 05 zaczeło juz bardziej ułatwiać i "komercjalizować"mod. By dotrzeć nie do profesjonalistów, tylko bardziej do "każdego" gracza, który może sobie wczytać mod BMW i używac tylko gazu i hamulca. Chłopaki z F1 trenują na rFie również, już widze Masse trenujacego również na modzie BMW i wsiadającego do prawdziwego bolidu.... Badoer byłby przy nim bogiem, a pamietamy jak bardzo doświadczony facet w jeżdzie autami i F1 piruetował w wyścigach i treningach w nagłym przypadku jego powrotu.
Symulacja zawsze pozostanie symulacja, ten kto nie siedział po obu stronach nie wie w jakim stopniu jest to odwzorowanie. Najmocniejszym autem jakim jechalem z napedem na tył było 300 konne cacko na półslickach i było niczym w porównaniu do F1. Tutaj ma sie potwora nie tylko pod zwgledem mocy wiekszym, ale mniejszej masie itp - najszybsze auto na swiecie
A to jak Richard, który objeżdzał najlepsze auta, oraz jego przygotowania i wrazenia podczas jazdy F1 :
http://www.youtube.com/watch?v=EGUZJVY-sHo


Nie trzba wcale duzo jezdic przed wyscigiem by dojechać do mety, macie przed soba auto z dużą mocą. W przeciwienstwie do gier samochodych, tutaj nad tą mocą trzeba panować, a w wiekszosci chlopaki z RFd macie przyzwyczajenia i zachowania z gier samochodowych gdzie tylko się wciska gaz, zreszta wasz ligowy mod nie mial nic wspolnego z symulacja odnosnie fizyki.
Zasada jest przy tak mocnym aucie z napedem na tył banalna. Gaz do dechy tylko gdy auto jedzie na wprost, w zakretach utrzymuje sie w miare stałą predkosc nie przyscpieszajac. Przy tych 2 zasadach najważniejszych za kazdym razem dojezdzasz do mety. Oczywiscie masz wybór - czy chcesz grać czy bawic sie symulacja. A z opisów widze - że wolisz grać i jesteś typem gracza, na symulacje nigdy nie jest się za starym. Kubica do teraz upala w RBR-a pod ukrytym już nickiem.nie mam czasu sie rozwijac...ale symulacja czegoś Cie nauczy w jeżdzie, gra da Ci tylko Fun w graniu - nic wiecej.Wiesz ile razy słyszałem od kolegów, że tylko dzieki RBR wyszedł z opresji i trudnej sytuacji. I to od facetów którzy mają licence rajdowe i mnóstwo os-ów za soba.....

Czy wy wiecie, że cloivbeck zasuwa na zwyklym padzie, bez sensora ruchu - czy ktoś to zauważył?? I za kazdym razem dojeżdza do mety!!!
Źródło: forum.css-o.pl/viewtopic.php?t=1404




 

Powered by WordPress dla [O mnie - Smaczne, zdrowe... wyroby domowe]. Design by Free WordPress Themes.